Uczyliście... a my zapominamy

"... Ucyłeściy Tato, trzeba być twardym..."
 

"... Ucyłeściy Tato, trzeba być twardym
Mieć honor góralski, ale serce otwarte

Nawet to czasym za mało 

Cłek słaby, bo musiołby cheba być skałom

Jakie wartości z doma wyniesiys

Zakiel spotkomy sie na tym świecie

cy twoim zyciym rządzi pokora

Cy chowos pod skórom cłeka potwora?..."


Cytat piosenki "Manifest"
Wykonawcy Małgorzaty Babiarz - Megitza 
z płyty "Megitza Trio Happy Metal"
 

 

Nasi dziadkowie- nasi mentorzy i okno na świat, jakiego na szczęście nie było nam dane poznać, skarbnica wiedzy z czasów wojennych, otwarta księga wiedzy o kulturze i zwyczajach naszego regionu, ale przede wszystkim wzory do naśladowania. I pomimo tego, że sporo z nas nie miało szansy poznać swoich dziadków, mamy przecież rodziców, którzy tak czule i ze starannością przekazywali nam od najmłodszych lat zasady kultury osobistej i wartość szacunku oraz to, co przyda nam się w życiu i jak mamy z tego mądrze korzystać.

Wyobraźmy sobie wakacje, ale nie te ubiegłoroczne, lecz te jeszcze wcześniej, bardziej odległe. Lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte czy dziewięćdziesiąte (albo jeszcze wcześniej), kiedy w co drugim domu było małe, ale zadbane gospodarstwo. Po kuchni krzątała się babcia. Jej zadaniem było przygotować jedzenie dla całej rodziny szykującej się do wyjścia w pole, gdzie od samego rana trwało już koszenie siana. Wtedy każdy wchodzący do domu przez nisko osadzone drzwi, kłaniał się gospodyni często witając ją słowami "Pokfolony Jezus Chrystus". Wtedy nie było nudzących się na kanapach dzieci. Każdy przecież miał ulubione grabie, czy miejsce na traktorze obok dziadka. Mimo upału i kłującego siana każdy z nas jechał z całą rodziną na pole, by pracować. Bez sprzeciwu. Bez wymówek. Wtedy nie było zawiści ze strony sąsiadów, a otwartość serc i chęć pomocy. Ludzie kierowali się zasadą "ja tobie pomogę ty mi pomożesz". Wszyscy chętnie schodzili się w grupę i łączyli siły, by robota szła szybciej. Najpierw pracowali u jednego, następnie u drugiego. Dzięki temu wsparciu i sąsiedzkiej życzliwości, całe polany, ogromne przestrzenie porośnięte trawami mogły być skoszone w ciągu jednego dnia. Tylko dlatego, że ludzie jednoczyli się w działaniu. Wszyscy byli razem, rodzina i sąsiedzi. Każdy, kto nas wtedy mijał, tą gromadę pracującą w polu, już z daleka krzyczał "Szczęść Boże". Taki człowiek zatrzymywał się na chwilę rozmowy, zawsze oferując swoją pomoc. Tamte wakacje i chwile z dziadkami uczyły nas, że każdy jest równy i każdemu należy pomagać, bo dobro do nas wraca. Kiedy u sąsiada padł traktor i tamten nie mógł pracować, dziadek zawsze spieszył z pomocą. Nie zastanawiał się, czy mu się to opłaci czy nie, czy coś na tym zyska, lub co będzie mieć w zamian. Pożyczał swój traktor, by i tamci zdążyli skosić trawę i zawieźć ją do gospodarstwa.

Idąc z babcią do sklepu po drodze zawsze mijaliśmy kilka starszych, obcych pań. Babcia upominała nas, żeby powiedzieć "dzień dobry", czy skinąć głową. Tak wypadało. Babcia i dziadek również często słyszeli od młodszych od nich osób miłe powitania, czy propozycje "podwózki" ze sklepu. Wtedy nie wstyd było odezwać się do obcych ludzi ze zwykłym prostym "Dzień dobry". Wtedy to było normalne. Dzisiaj niestety zapominamy o tym, co było nam wpajane od najmłodszych lat. Zapominamy, jak uczono nas szacunku do drugiego.
Teraz wchodząc chociażby na stację benzynową, często z telefonem przy uchu, zapominamy o powitaniu czy pożegnaniu, o uśmiechu czy pożyczeniu miłego dnia. Mijamy się na ulicach, czasem w ogóle nie zauważając drugiego człowieka, bo przecież relacja oglądana właśnie na Instagramie czy Facebooku, jest ważniejsza, ciekawsza... Gdzie nasz szacunek do drugiej osoby? 

Przykro patrzy się na tych ludzi, którymi dzisiaj rządzi zawiść. Zamiast bezinteresownej sąsiedzkiej pomocy, jest  szpila. Wbijana celowo lub bezmyślnie, ale na pewno bardzo głęboko. Dlaczego? Z błahego powodu. Ponieważ temu za płotem powodzi się lepiej. Bo pracuje za granicą. Bo tamtemu teściowie dolary przysyłają. A tamten podobno dobre przekręty robi...Z sąsiadem rozmawiamy tylko po to, by dowiedzieć się jakichś plotek i nasycić swoją wredną naturę…

Czy właśnie zazdrości uczyli nas rodzice?
Młodzież - nasza nadzieja na przyszłość, traktuje świat i ludzi z góry, jak gdyby już byli lepsi, mądrzejsi od innych. A tak na prawdę życia jeszcze nie znają. Są wpatrzeni w ekrany swoich telefonów, naśladują pseudo idoli z Internetu, którzy promują się na tym, że kpią ze słabszych, gorzej ubranych, biedniejszych. Szacunek w ich mniemaniu ma się jedynie będąc KIMŚ. Ale co to tak naprawdę ma oznaczać? 

Tak szybko zapominamy, czego nauczyli nas nasi bliscy, krewni, przodkowie. Tłumacząc się brakiem czasu, wychowujemy nasze dzieci telefonami, aplikacjami i grami... STOP! Zatrzymaj się na chwilę! Zwróć uwagę, czy Twoje dziecko mówi głośno "dzień dobry" wchodząc do sklepu? Czy mijając sąsiada skinie głową w geście szacunku? Czy widząc panią sprzątającą w publicznej toalecie też potrafi bez zażenowania powiedzieć "dzień dobry"? Pomyśl, czy uczysz swoje dziecko szacunku dając mu przykład własnym zachowaniem? Jakim jesteś dla niego wzorem?

Świat zmienia się z dnia na dzień. Logując się na media społecznościowe możemy zwiedzić cały glob nie ruszając się z własnej kanapy. Możemy poznawać nowych ludzi z drugiego końca świata. Możemy dowolnie klikać tak zwane "Lajki". Ile chcemy, komu chcemy i za co chcemy. Możemy komentować posty czy zdjęcia. I robimy to niekoniecznie będąc miłym. Często te komentarze przepełnione są jadem, krytykują drugą osobę za jej poglądy o świecie, czy za sposób, w jaki korzysta z życia. 

Wyłącz się z sieci na jeden dzień! Zastanów się, czy na żywo, w realu będziesz miał odwagę powiedzieć skrytykowanej przez Ciebie osobie, to samo, co napisałeś o niej w internetowym komentarzu? Czy będziesz udawać uprzejmość podczas rozmowy? Pomyśl!   Czy rodzice nauczyli cię fałszu, lub dwulicowości? Bycia obłudnym? Internet jest dla każdego, ale pamiętaj, by z niego korzystać z głową i rozwagą - coś co raz trafi do Internetu nigdy z niego nie zniknie. Twój hejt również. 

Super, że masz już tysiąc znajomych na Facebooku. Ilu pamiętasz czy tak naprawdę znasz, mijając ich na ulicy? Ilu "znajomym" z tego tysiąca podczas przypadkowego spotkania na ulicy mówisz - cześć? Czy pamiętasz o ich urodzinach bez przypominajki z aplikacji? Czy posiadanie takiej ilości wirtualnych znajomych czyni Cię lepszym człowiekiem? Czy daje Ci prawo patrzeć na innych z góry? Spójrz na swoich rodziców i dziadków. Niektórzy z nich nie mają Facebooka, ale o Twoich urodzinach, imieninach i rocznicach pamiętają zawsze i zadzwonią do Ciebie z życzeniami. Czy Ty pamiętasz jeszcze o imieninach, rocznicach swoich dziadków i  rodziców? Czy szanujesz to, że mają swoje święto? To właśnie dzięki nim jesteś na tym świecie. Gdzieś na dnie serca skrywasz ich mądrość i wartości, które Ci przekazali - zajrzyjmy tam, na samo dno serducha i skorzystajmy z tego, co zostało nam przekazane! Szanujmy się!

Gdzie podział się honor góralski, którego byliśmy uczeni? Honor i godność, które mogliśmy obserwować u dziadków, a wpajany był nam przez naszych rodziców? Gdzie podział się szacunek do pani w sklepie, pana w śmieciarce, lekarza, wójta czy najbliższego sąsiada? Czy naprawdę nie mamy czasu, czy odwagi, by powiedzieć "Dzień dobry" czy "Miłego dnia"?

Zmieńmy ten świat na taki, jakim był kilkadziesiąt lat temu. Zmieńmy siebie tak, by każdemu obok przesyłać bezcenny i bezinteresowny uśmiech, a na pewno ten ktoś również odwdzięczy się nam uśmiechem i nasz dzień będzie od razu piękniejszy. Dzień dobry - nic nie kosztuje.

Mania D.

 

liczba odwiedzin: 367