Sztuka, joga, medytacja, ludzie i pikantne jedzenie. Co łączy te słowa? Wyjaśnia Martyna Kasprzycka.

Każdy jest inny. Uważam, że indywidualność w życiu jest piękna, ponieważ dzięki niej możemy być sobą, choć czasem nie jest to łatwe. Jeżeli mamy odwagę samodzielnego myślenia i jesteśmy prawdziwi w swoich poglądach, stylach czy wizerunku i otwarcie dzielimy się tym z innymi, zwykle możemy liczyć na ich szacunek.

Czy mogłabyś powiedzieć o sobie kilka słów.

Martyna Kasprzycka: Kochająca córka, siostra, rodowita góralka. Z zamiłowania wokalistka.     

Jestem absolwentką Liceum Plastycznego w Zakopanem oraz abiturientką Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Lubię nocne spacery po mieście (z zaparzoną w moim ulubionym kubku herbatą). Uwielbiam jogę i medytację, pomagają skoncentrować mi moją nierozgarniętą naturę. Ukochany serial: „Friends” -i, oraz jak na słowiańską duszę przystało „Wiedźmin” (książki są lepsze, ubolewam nad brakiem czasu, który ogranicza mnie w wielu kwestiach).

W końcu polubiłam Bydgoszcz, ale nadal tęsknię za domem i górami, to miejsce jest dla mnie wyjątkowo bliskie. Tam się urodziłam i wychowałam.

Czym zajmujesz się na co dzień?

Przede wszystkim spełniam siebie oraz swoje marzenia. Studiuję dwa kierunki na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy tj. wokalistykę jazzową u dr, hab. Kamili Abrahamowicz-Szlempo oraz prowadzenie zespołów jazzowych i muzyki estradowej. Oprócz, jestem 20-latką, cieszę się każdą chwilą, rozwijam swoje umiejętności. Mocno skupiam się na muzyce, komponuje własne utwory, koncertuję poznając przy tym cudownych ludzi...

Chcę żyć pełnią życia, zdobywać nowe cudowne doświadczenia i być otwartą na wszelkie możliwości jakie daje mi wszechświat.

Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką?

Hmm... Od wspólnych kołysanek z mamą, przyśpiewek góralskich od dzieciaka śpiewanych na dwa głosy z moim bratem. Później szkoła muzyczna (klasa skrzypiec), konkursy wokalne, zespoły góralskie. Tak oto muzyka stopniowo przerodziła się w moją pasje jednocześnie dając mi pewien spokój, swobodę, coś… w czym mogę pokazać swoje emocje, ale przede wszystkim siebie. Co najważniejsze, muzyka zawsze była przy mnie, kiedy jej potrzebowałam ?.

Z jakiej nagrody czy wyróżnienia jesteś dumna?

Jestem laureatką pierwszego miejsca kilku festiwali mn. im Dobrej Piosenki z twórczością Wojciecha Młynarskiego, Piosenek Andrzeja Zielińskiego. Jednak najbardziej jestem dumna z I nagrody na Festiwalu „Pamiętajmy o Osieckiej” Tu pragnę podkreślić swoją wdzięczność dla jury pod przewodnictwem Magdaleny Umer za tak wyjątkowe docenienie mojego wokalu.

Zaś twórczość Agnieszki Osieckiej jest mi bardzo bliska, to wartościowe ponadczasowe teksty, bardzo emocjonalne... Śpiewając jej piosenki, utożsamiam się z nimi czując je tak jakbym śpiewała o sobie (uważam, że każdy odnajdzie w nich siebie).  I ta Sopocka publiczność, uwielbiam...! 

A tak pisali: „...zaskoczeniem była Martyna Kasprzycka. W utworze „W dziką jabłoń Cię zaklęłam” pokazała jak Osiecka doskonale łączy się z jazzem. Jej czarujący głos przypomina nieco wokal Anny Marii Jopek. Jako drugi utwór wybrała „Nie oglądam się za chłopakami” i tu przemyciła swój góralski temperament. Wstawki śpiewane gwarą podkreśliły jeszcze jedną cechę poezji Osieckiej, która bywa jak ludowe przypowiastki o miłości, karze i odkupieniu. Kasprzycka zaśpiewała z największym luzem i dojrzałością muzyczną. Świetnie bawiła się na scenie i w przeciwieństwie do innych wykonawców nie śpiewała tak, jakby była na scenie sama. Absolutnie zasłużenie - zdobyła I miejsce! „

https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/cos-nowego-cos-starego-cos-p…

W tym roku będę miała zaszczyt ponownie wystąpić na deskach Teatru Nowego w Poznaniu z premierowym koncertem piosenek Agnieszki Osieckiej.  Już dzisiaj wszystkich serdecznie zapraszam.

Opowiedz o swoim udziale w The Voice of Poland

Patrząc oczyma 17-letniej dziewczyny-niesamowita radość. Pomyślałam: Ktoś w końcu docenił moją pracę. O udziale w tym programie marzą tysiące osób, które potrafią i uwielbiają śpiewać, a ktoś tam wybrał właśnie mnie... To była wspaniała przygoda, chociaż patrząc na to z perspektywy minionego czasu uważam: że było to dla mnie za wcześnie… Jednak byłam tam i jestem z tego dumna. 

Co zmieniło się w Twoim życiu po programie?

Po udziale w programie nabrałam troszkę więcej pewności siebie, utwierdziłam się w przekonaniu, że muzyka pozwala się spełniać. Udowodniłam sobie i innym, że niemożliwe staje się możliwe, jeśli tylko ma się cel i wie czego się chce.

Choć zastanawiam się, czy to, aby rzeczywiście zasługa programu? Czy mojej większej dojrzałości i pragnienia, aby mi się lepiej, milej, samej ze sobą było i żyło Trzymam się zasady –trzeba zrobić wszystko jak najlepiej potrafię. 

Jak wyobrażasz sobie życie bez muzyki?

Nie wyobrażam sobie, nie potrafię tak...

Dzięki muzyce podróżujemy w czasie, ona jest wszędzie, w każdym zakątku świata, w nas jest muzyka, w każdym bije serce w jakimś rytmie. To dzięki muzyce zyskujemy siłę, ona czyni nas szczęśliwszymi.

Czy trema jest ci znana? Jeśli tak, jak sobie z nią radzisz? 

Mała trema nie jest zła, motywuje do radzenia sobie w trudnych sytuacjach.  Gdy czuję dany utwór a dźwięk przenika moje ciało, wtedy trema całkowicie znika i ja też staję się muzyką. Wtedy istniejemy tylko muzyka i ja, czyli dźwięki, emocje, tekst i inni muzycy, wspólnie tworzymy całość i to jest cudowne uczucie.

Czy uważasz się za osobę inną od wszystkich? Czy ciężko być indywidualnością?

Każdy jest inny. Uważam, że indywidualność w życiu jest piękna, ponieważ dzięki niej możemy być sobą, choć czasem nie jest to łatwe. Jeżeli mamy odwagę samodzielnego myślenia i jesteśmy prawdziwi w swoich poglądach, stylach czy wizerunku i otwarcie dzielimy się tym z innymi, zwykle możemy liczyć na ich szacunek.

Czy na początku kariery można liczyć na zysk finansowy czy raczej jest to inwestycja?

Nie lubię słowa kariera... Dla mnie najważniejszy jest rozwój, edukacja i oczywiście doświadczenie, a to zawsze wymaga inwestycji finansowej. Edukacja muzyczna jest jak fundament, na którym powstaje kompozycja, z którą dzielimy się później z ludźmi podczas koncertów.

Gdzie widzisz siebie za pięć lat?

Nie planuję aż tak dalekiej przyszłości. Skupiam się na teraźniejszości, może to z racji wieku jednak przyszłość dzisiaj nabrała innego znaczenia. Za 5 lat pewnie będę się przygotowywać do dyplomu. Moim największym marzeniem jest robienie tego, co kocham, wiążę z tym przyszłość.

 Myślę o koncertowaniu znalezieniu niszy, która doceni moją muzykę.

Czuję satysfakcję oraz radość z tego co robię. Mam nadzieje, że i w przyszłości będę mogła pokazać siebie przez muzykę, którą będę tworzyć.

Podążam więc swoją drogą. Zdradzę Wam, będzie na niej wiele „przygód”, do których serdecznie już Was zapraszam

Jakiego gatunku muzyki słuchasz najwięcej?

Każdej która ma duszę i serce ♡, czyli (prawie) każdej. Słucham muzyki, która odzwierciedla moją osobowość, najbliżej mi do muzyki ludowej świata oraz soulu, jazzu, i poezji śpiewanej.  Czasami wracam do utworów z dzieciństwa, gdyż uważam, że muzyka jest jak przyjaciele, do których wracamy w chwilach radości lub smutku.

Jakie masz pasje poza muzyką?

Poza muzyką pasjonuję się sztuką, jogą, medytacją, ludźmi i pikantnym jedzeniem. Takim, że aż oczy pieką od samego patrzenia!

Co czuje się w momencie wyjścia przed ogromną publiczność? Jakie to uczucie?

Uwielbiam publiczność! Będąc na scenie ona jest dla mnie a ja dla niej. Tu musi być zachowana równowaga. Moje emocje udzielają się publiczności, a energia z widowni udziela się mi. Wtedy wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. Uzupełniamy się wzajemnie.

Czy były momenty zwątpienia?

To nigdy nie jest tak, że wszystko jest doskonale i człowiek działa cały czas na najwyższych obrotach. Czasami trzeba zwolnić, by nie zatracić swoich wartości. W takich chwilach doceniam przede wszystkim wsparcie rodziny (a mam najwspanialszą na świecie <3) oraz przyjaciół. Znają mnie, potrafią pocieszyć, powiedzieć coś miłego, budującego, a jak trzeba to dadzą pstryka w ucho ?

Kto lub co inspiruje cię do tworzenia?

Najbardziej inspiruje mnie sam człowiek i natura, która go otacza. Lubię mieć swobodę tworzenia. Styl boho jest mi bardzo bliski.

Czy spotykasz się z tzw. „hejtem”? Jak myślisz, skąd on wynika?

Hejt Stop! Stop mówię nienawiści mającej na celu wytworzenie w drugiej osobie poczucia głębokiej krzywdy. Tak...Spotykam się... Zdarzy się czasem komentarz wykraczający poza kulturę wypowiedzi, ale nie wiem skąd się to bierze, może z zazdrości? Może z nudów? A może z braku poczucia własnej wartości? Nie reaguję, ale to błąd, wiem...  Gorszy dla mnie jest stalking, z którym też miałam do czynienia wówczas, zrobiło się naprawdę groźnie. Zareagowałam, na razie jest spokój...

Niestety zagrożenia zarówno w wirtualnym świecie jak i realu są i będą…

Rozmawiała: Jasmina Sabatini-LalkaZgór 

liczba odwiedzin: 42