Na czym polega prawdziwa przyjaźń?

Przyjaciel to człowiek, który wie wszystko o Tobie i wciąż Cię lubi.

Elbert Hubbard

Moi Drodzy

 Opowiem Wam dzisiaj historię pewnej przyjaźni. Jest ona prawdziwa i autentyczna, zresztą jak każda przeze mnie opowiadana. Dzisiejsza różni się od innych tym, że dotyczy bliskiej mi osoby, mojej przyjaciółki. Kochani, kim jest prawdziwy przyjaciel/przyjaciółka? Możemy znaleźć definicję, odpowiedź na pytanie w encyklopedii, googlach, można też zapytać o to osobę nazywaną przez nas autorytetem. A może nie potrzebna Ci definicja, ponieważ masz przyjaciółkę/przyjaciela jak ja. Dlatego wiesz co to oznacza i jak bardzo ten temat jest wyjątkowy, delikatny i dla każdego człowieka ważny.

 

 

 

Dlaczego akurat dzisiaj wybrałam ten temat? Pozwólcie, że opowiem.

Sobota 06.03.2021 rok, godz.09.28 (czas mojej kolejnej kawy)

Usiadłam wygodnie na kanapie w swoim azylu (salonie), przeglądam kanały TV. Nie znalazłam nic co przykułoby choć trochę moją uwagę. Nie mam za dużego wyboru, odbieram tylko te z naziemnej… Wyłączam stwierdzając, że nie mam ochoty słuchać polityki, poza tym celebracja mojej kawki to czas mojego relaksu. Zabieram więc telefon do ręki przeglądam w pierwszej kolejności pocztę, portal, Instagram oraz Facebook Zgorlalka. Powoli nastrajam się do pracy, układając priorytety na dziś. Nagle sygnał Messengera odsuwa na bok inne sprawy, przyglądam się wnikliwie swojemu zdjęciu, które otrzymałam w wiadomości Messenger od niedawno poznanej znajomej. Nie ukrywam, że niecierpliwie czekałam na tę fotografię od kilku dni. Nie mogłam przejść teraz obojętnie obok tematu „tajemniczego” zdjęcia. Postanowiłam odpisać na wiadomość, na pewno równie niecierpliwie jak ja znajoma czekała na odpowiedź z mojej strony. Wiadomość miała dot. wrażeń związanych z fotografią. Poświęciłam więc kolejne trzydzieści minut mojego niezwykle cennego czasu, na grzecznościowy savoir-vivre. Kawa zdążyła ostygnąć, jak zawsze…

Po sześciu łykach zapominam o jej istnieniu, a gdyby nie fakt, że leży przed moim nosem filiżanka z zimną, niedopitą gorzką kawą, zapomniałabym, że w ogóle piłam kawę. Temat tajemniczych zdjęć fotografii nurtował mnie od kilku dni, cieszyłam się w sumie, że mam to już za sobą.

Nagle zadzwonił telefon, dzwoni moja przyjaciółka, jedna z dwóch, tą nazywam „weteranką” jest przy mnie najdłużej.   

Ja - Halo?

Przyjaciółka - No Halo, dlaczego ty do mnie nie dzwonisz?

Ja - No właśnie myślę o tobie od wczoraj cały czas. W wolnej chwili miałam zadzwonić. Nie słyszałyśmy się kilka dni, zdążyłam się stęsknić…

Przyjaciółka - śmiech …no właśnie dlatego do Ciebie dzwonie, żeby ci przypomnieć, że dzisiaj 6 marca i masz mi złożyć urodzinowe życzenia…

Ja -Ja pier… Przepraszam cię najmocniej, naprawdę wybacz mi. Zapomniałam na śmierć i gdybyś mi nie przypomniała w ogóle bym nie skojarzyła, że dzisiaj jest właśnie ten dzień…

Przyjaciółka - Przecież znamy się, nie? Wiedziałam, że na pewno zapomniałaś, chociaż jak powiedziałaś mi, że myślisz o mnie od wczoraj, przez chwilę uwierzyłam, że… Ale kolejnym zdaniem przyklapnęłaś prawdę, zapomniałaś.

Ja i Przyjaciółka - Śmiech do łez (2-3 min, jako przecinki pojawiały się, pojedyncze pikantne wstawki ?…)

Ja - Poczekaj chwilę zaraz do ciebie oddzwonię, ok?

Przyjaciółka – Pewnie…

Odłożyłam telefon zrobiło mi się głupio, najzwyczajniej w świecie wstyd, przyjaźnimy się od 30-stu lat i co roku ta sama sytuacja. Prowadzę portal, robię wiele różnych rzeczy. Jestem matką, żoną, muszę pamiętać o wszystkim. Jak to możliwe, że co roku zapominam o Jej urodzinach? Jaka ze mnie idiotka, dlaczego tego sobie gdzieś nie zapisze? Wstyd, porostu wstyd! Moje małe wewnętrzne ja dało mi, po raz kolejny w moim życiu pstryczka w nos… Jaka ze mnie beznadziejna przyjaciółka!

Tonący łapie się brzytwy, dlatego postanawiam zapomnieć o jej telefonie w nadziei, iż zrozumiała, że powtórzymy formę grzecznościową jeszcze raz. Jak nagranie na dyktafon, kiedy możesz coś nagrać przewinąć (cofnąć) lub wycinając poprzednią treść, nagrać coś kolejny raz.

Dzwonię.

Ja – Halo, cześć moja najlepsza, najwspanialsza przyjaciółko. Dzwonie, ponieważ chcę być pierwsza tak jak na to zasłużyłaś. Dzisiaj są twoje urodziny i postanowiłam złożyć ci życzenia: Zdrowia, szczęścia, miłości, pieniędzy…cisza …Obiecaj, że nie będziesz się na mnie gniewać, proszę…Ty wiesz, że ja nie umyślnie… Po prostu ja nie wiem jak to możliwe. Już ostatniego roku obiecywałam sobie, że ostatni raz taka sytuacja …i znowu…

Przyjaciółka – Jasne, przecież znamy się jak dwa łyse konie. Oczywiście, że się nie gniewam.

Ja – Dziękuję. Kocham Cię nad życie. Wiesz, że jesteś dla mnie ważna?

Przyjaciółka - Wiem.

Ja i Przyjaciółka- Pożegnałyśmy się…

Poczekam teraz zaledwie kilka dni, konkretnie do 8 marca, zaraz, gdy otworzę oczy ze snu, ONA, moja przyjaciółka zadzwoni do mnie, żeby złożyć mi życzenia z okazji dnia kobiet i moich imienin. Prawda, że tak zachować się może tylko prawdziwy przyjaciel/przyjaciółka?

Moją przyjaciółkę poznałam w 1991 roku. To był pamiętny dla mnie dzień. Pierwszy września, początek roku szkolnego w nowej szkole (szkoła zawodowa). Ja, totalnie życiowo nieogarnięta nastolatka, która wypadła spod ogromniastego „klosza rodziców”, zgubiłam się w korytarzach nowej szkoły. Spanikowana, przypominająca zmarzniętą bryłę lodu, stałam w bezruchu ze łzami w oczach, próbując walczyć ze swymi kompleksami, które w takich sytuacjach wyłączały mi funkcję działania (system awaryjny również nie działał). Nagle obok mnie pojawiła się ONA zapytała, czy się zgubiłam i której konkretnie klasy szukam. Ledwo wydusiłam z siebie zakodowane na siłę „na moim twardym dysku” cyfry w połączeniu z kilkoma literami. Uśmiechnęła się do mnie zadając pytanie: Możemy być koleżankami? Wygląda na to, że będziemy chodzić do tej samej klasy-powiedziała.

Od tamtego dnia minęło 30 lat, wspólnie przetrwałyśmy czas szkoły, czas nastoletnich wybryków, czas, kiedy każda z nas układała sobie przyszłe życie, które nie wiedzieć, kiedy zamieniło się w przeszłe i nasze aktualne. Mimo, iż dzieli nas kupę życiowych różnic, ale i kilometrów (mieszkamy na dwóch przeciwległych od siebie krańcach) widujemy się od dwudziestu siedmiu lat, raz w roku. Tylko jeden wieczór jest nasz, a wciąż mamy o czym ze sobą rozmawiać.

 Miniony czas, życiowe różnice ani odległość, nic nie zmieniły w naszych relacjach. Nadal jesteśmy przyjaciółkami. Teraz kolejne pokolenie (nasze dzieci), również się przyjaźnią i to jest kwintesencją Naszej przyjaźni.  

Moi Drodzy, przetrwałyśmy obie czasy, kiedy nie było telefonów komórkowych, Internetu, przeżyłyśmy wspólnie nasze upadki i wzloty. Wspierałyśmy się w trudnych dla nas chwilach, wzajemnie się uzupełniając. Wówczas mimo braku wielu rzeczy, bez których teraz nie wyobrażamy sobie życia, w ten czas przyjaźń polegała na uczciwej szczerej relacji, wierzę, że tylko taka ma szansę na przetrwanie kolejnych trzydziestu lat. Cudownie, że nadal potrafimy ze sobą rozmawiać nie szukając głupich wymówek, nie zakładamy fałszywych masek, jesteśmy prawdziwe, autentyczne. Jest w nas empatia, zrozumienie, wyrozumiałość oraz poczucie wspólnej odpowiedzialności za przyjaźń. Mimo wpadek takich jak moja, nie pierwszy raz, a dwudziesty ósmy. ONA rozumie, wybacza, daje mi kolejną szansę.

 Moi Drodzy, aż prosi się, aby przedstawić „bohaterkę” dzisiejszej publikacji. Nie mogę! Ten felieton ma być dla niej niespodzianką, nie mogłam więc zapytać jej o zgodę. Obiecuję, gdy przeczyta i zgodzi się, ja w ten czas oznaczę ją w swoich social mediach.

Zaległe życzenia Moja przyjaciółko dla Ciebie na portalu Zgórlalka, w ramach szczerych przeprosin.

Czym jest przyjaźń od dawna wiem. Pragnę najpiękniej wyrazić, czym Cię darzę. Chcę byś wiedziała, jak bardzo jesteś wyjątkowa. Bogu dziękuję za to, że jesteś przy mnie na dobre i na złe. Wiem, że mogę płakać i śmiać się z Tobą, kiedy tylko chcę. Cudownie wiedzieć, że zawsze podasz mi rękę, wysłuchasz dodasz skrzydeł, kiedy inni podcinają moje lotki.  Podzielisz się ze mną zapasami ze spiżarni: słoikiem ogórków, smalczyku z cebulką, grzybkami maślakami. Zrobisz dla mnie i moich dzieci ulubione śledziki w śmietanie … Tak, tak… Moja kochana przyjaciółko. Czym zasłużyłam sobie na nie?

Mam nadzieję, że potraficie lepiej dbać o swoich przyjaciół niż ja.

Jasmina Sabatini-LalkaZgór

 

 

liczba odwiedzin: 168