Zakładam maskę. Lepiej… Czy aby na pewno?

                              „Każdy człowiek ma dwie twarze,

                             dwie maski - tę znaną wszystkim i te prawdziwą.”

                                                                                          temysli.pl

 

Pewnego razu przeglądając Facebooka zauważyłam obrazek z opisem „kobiecie jest łatwiej, wstaje rano i rysuje sobie taką twarz jaką chce”. To jakaś bzdura pomyślałam.

Budząc się rano, często po nocy nieprzespanej z bólu czy to fizycznego czy psychicznego, nie marzymy o niczym innym, a chwili zrozumienia, spokoju lub rozmowy. Jednakże żyjemy w świecie, gdzie nie ma miejsca na narzekanie wręcz nie wolno nam narzekać. Bo przecież i tak inni mają gorzej... Wychodzimy do sklepu w pełnym makijażu, dobrze ubrane, aby poczuć się lepiej przy trudach tego co gryzie nas w duszy, a ludzie z łatwością przypną nam łatkę. Zapewne stwierdzą, że jesteśmy puste, nic nie robimy tylko dbamy o siebie. Z kolei, gdy wychodzimy „na szybko” w dresie z włosami spiętym byle jak, stajemy się niechlujne i pozbawione manier.

 

Tak więc często dla świętego spokoju, przybieramy różnorodne maski, aby osoby trzecie postrzegały nas pozytywnie i miały o nas dobre zdanie. Zdarza się nawet tak, że również bliscy nie mogą do końca odkryć co nas gryzie, kim na prawdę jesteśmy. W masce jest nam po prostu wygodniej, ona daje pozorną stabilizację i ochronę chociaż pod nią zwykle skrywamy ból, hektolitry wylanych łez, smutek, żal i złość.

Czy boimy się prawdy? Większość z nas na pewno. Wychowani jesteśmy przez naszych rodziców na osoby silne, ale otaczający nas świat często weryfikuje ludzi po swojemu, przypinając każdemu jakaś łatkę, niezależnie od tego jaki jesteś. Świat nie chce nas poznać, tylko chce przyporządkować do odpowiedniej grupy ludzi -matki -żony -kochanki - czy przysłowiowej kury domowej -biznes women - męża -robotnika -alkoholika -oszusta.

 

Spotkana na ulicy znajoma zapyta co u ciebie, a ty masz dwa wyjścia. Możesz powiedzieć prawdę, że masz kilka zmartwień i dopadła cię chandra, ale w sumie wszyscy w domu są zdrowi i macie co jeść, a ona stwierdzi, że ciężko ci dogodzić więc wybierasz maskę zadowolenia i mówisz, że wszystko w porządku - bo tak jest wygodniej. Unikasz zbędnych plotek na swój temat czy jakiegoś kazania z jej strony, bo nie masz na to ani ochoty, ani siły - uciekasz przed światem.

 

Prawdę ukrywamy głęboko przed światem, a maskę mamy CHYBA wszyscy. Jesteśmy do niej tak mocno przyzwyczajeni, że nie potrafimy już bez niej żyć, ona dla nas jest tarczą, która chroni nas przed otoczeniem. Posiadanie maski nie powinno nas definiować jako osób fałszywych, dwulicowych czy nie godnych zaufania - maska to zbroja, która chroni przed prawdą, której nie chcemy słyszeć, bez której jest nam wygodniej żyć. Pozbycie się maski jest to ciężka praca nad samym sobą i wymaga posiadania ogromnej ilości odwagi, by pokazywać światu codziennie prawdziwego siebie i nie przejmować się tym co mówią o nas inni.

Życzę każdemu z nas, by doszedł do takiego momentu w swoim życiu; porzucił maskę i stał się sobą w stu procentach.

 

autor:Mania D.

 

liczba odwiedzin: 85