Szuflada - o ciężkiej sztuce akceptacji, w prosty sposób.

W życiu zobaczysz różne rzeczy. Nawet takie, o których istnieniu nie miałeś pojęcia. Zobaczysz to co pewnie ci się nie spodoba lub wręcz przeciwnie. Rzecz w tym, aby nie oceniać. Tylko akceptować otaczającą nas różnorodność i nauczyć się z niej czerpać.

Jest taka rzecz, którą możemy spotkać w każdym domu, bez wyjątku. Jest to szuflada od wszystkiego. Znajdziemy w niej najróżniejsze rzeczy, w zależności od domowników. W naszej przykładowo na pierwszy plan wysuwają się igły i nici, gdzieś za nimi kubeł kluczy (Jeden Pan Bóg wie od czego), 3 reklamówki po zakupach, zwinięte w pośpiechu, wszelkiego rodzaju „pisadła” i wiele innych niezbędników. Najlepiej jednak opisuje ją fakt, że jeśli coś się w domu zgubi, zawsze pada hasło „sprawdź w szufladzie” i na 90% właśnie tam to jest!

Pytanie brzmi. Dlaczego nawet najporządniejsze Panie domu po prostu nie uporządkują tej szuflady? Zdradzę wam sekret. Ta szuflada jest po prostu kolokwialnie ujmując fajna. Oczywiście sam chaos, który potrafi się z niej wylać nie jest zbyt ujmujący. Najlepsze w tej szufladzie jest to, że ciągle potrafi nas czymś zaskoczyć i zainspirować do działania, ponieważ jak po pół roku odkryjesz nowy zestaw do czyszczenia butów to prawdopodobnie nagle jest dzień czystego buta. Jest też naszą nadzieją, że odnajdziemy w niej stracony przedmiot. Bywa również szufladą od awaryjnych sytuacji tzw. „Czekaj, zaraz coś znajdę”. Czemu się tak uczepiłam tego meblarsko-wyposażeniowego tematu? Moim zdaniem ta szuflada jest jak ludzie, którzy nas otaczają. Tylko nie zawsze potrafimy to co nas otacza wykorzystać w dobry sposób i docenić.

Pomyśl! Każdego dnia otacza nas mnóstwo osób. Jedni zwracają naszą uwagę, inni przechodzą niezauważeni. Niestety często bywa tak, że zamiast zauważyć piękno tej odmienności, to niesiemy „hejt”. Istotnym faktem jest, że często to co „boli” nas w innych ludziach bezpośrednio wiąże się z naszymi problemami. Mija nas śliczna, młoda kobieta, z wysoko podniesioną głową. Od razu pojawia się myśl „ale gwiazda”, a może gdybyśmy byli ze sobą samymi szczerzy to myśl wyglądałaby inaczej np. „Zazdroszczę jej pewności siebie. Chciałabym sama sobie tak się podobać.” Jest również możliwość, że kobieta była zwyczajnie zarozumiała, ale nawet jeśli, czy my musimy wzrokiem dać jej do zrozumienia, że właśnie ją znieważyliśmy? Czy jak w tej szufladzie widzisz jaskrawo-różową nić to przewracasz oczami, bo zbytnio rzuca się w oczy? Nie sądzę.

W życiu zobaczysz różne rzeczy. Nawet takie, o których istnieniu nie miałeś pojęcia. Zobaczysz to co pewnie ci się nie spodoba lub wręcz przeciwnie. Rzecz w tym, aby nie oceniać. Tylko akceptować otaczającą nas różnorodność i nauczyć się z niej czerpać. I wtedy polubimy życie tak jak naszą pozornie chaotyczną szufladę… 

 

Kalina Sabatini

liczba odwiedzin: 120