Przekraczanie strefy komfortu, czyli misja Mars.

Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się przytulna strefa ochronna.

Neale Donald Walsch.

To kim dzisiaj jesteśmy zależy od wielu czynników. Jednak zawsze powtarzam, że moim zdaniem procentowo największą rolę odgrywają rodzice, których traktujemy jako wzorzec, często nie zdając sobie z tego sprawy. Upraszczając wyobraźmy sobie, że rodząc się jesteśmy pustą kartką, a nasi rodzice mają za zadanie ją zapełnić. W moim przypadku myślę, że mogło wyglądać to tak, że gdy tata otrzymał pióro zapomniał co ma napisać więc zrobił autograf i na tym poprzestał. Mama postanowiła nadrobić niedobory, jednak trochę za mocno odleciała z wyobraźnią i tak powstałam ja. Wracając do tematu. Ten tekst kieruję do osób, którym rodzice na kartce napisali „Nie dasz rady”.

Kiedy w dzieciństwie zostało nam zakodowane, że możemy nie podołać nowym wyzwaniom to budzi się strach, który hamuje rozwój. Uczymy się, że wyjście ze strefy komfortu to ryzyko. Dla osób, w których ten schemat głęboko się zakorzenił, wyjście „poza” jest niczym wycieczka na Marsa z łopatą, zapałkami i paczką M&M’s – ABSTRAKCJA. Niestety mam złą wiadomość. Jest mała szansa, że przezwyciężysz ten strach. Jest też duża, że nauczysz się z nim żyć.

Niestety życie zmusza nas do opuszczenia strefy komfortu i to całkiem często. Nie da się tego ominąć więc może warto zacząć nad tym pracować. Są sytuacje, w których mamy inne zdanie. Tu podałam przykład rodziców, gdy na kartce napisali „Nie dasz rady”.

Co możemy zrobić?

Bierzemy korektor i usuwamy „Nie”. Może jeszcze teraz nie dasz rady. Może nie w tym momencie, ale wystarczy uwierzyć. By przełamać barierę strachu musisz postawić krok poza tę barierę. Ten proces ma sens, ponieważ doświadczasz czegoś nowego.

Bez odbioru,

Kalina Sabatini

 

 

liczba odwiedzin: 60