Niemy dialog...

"Wolę być prawdziwym dla siebie,nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi,niż być dla siebie fałszywymi narazić się na własną odrazę."

                                                                                        FREDERICK DOUGLASS

  Kurczowa zaciśnięte dłonie na kierownicy samochodu. Chłodne spojrzenie, kamienna twarz, brak fonii…

Właśnie minęła skrzyżowanie dwóch ulic pędząc w kierunku domu. Prędkość samochodu wyczuwalnie miała pod kontrolą, gdy w jej głowie toczył się niemy dialog-prowadziła go sama ze sobą.

Mamo! Krzyknęła córka,

-proszę obudź się z trybu robot. Wiesz jaki to tryb?-Zapytała.

Kobieta spojrzała na córkę ze łazami w oczach. No…,jaki?

Tryb robot. Z punktu widzenia psychologicznego to tryb w którym człowiek zachowuje się jakby był totalnie nieobecny np. Patrząc w tej chwili na Ciebie, mam wrażenie jakbyś była jedną z części tego samochodu .Wiem ,że jest Ci przykro, bo nie kupiłaś sobie nic, a bardzo chciałaś. Dlaczego zamykasz się w sobie kiedy kipią w Tobie emocje ?To bardzo nie dobrze mamo ,jeśli myślisz, że to tylko jeden z incydentów który po prostu minie i przejdziesz nad tym do porządku dziennego. To nieprawda mamo, to tak nie działa. Ta emocja stłamszona w Tobie teraz, wypłynie na nowo za jakiś czas, z tą różnicą że z zdwojoną siłą. Wyrzuć to z siebie, powiedz: jestem wściekła! bo bardzo chciałam zrobić sobie przyjemność a nie udało mi się nic kupić. Czuję się źle w swojej skórze, muszę w końcu coś z tym zrobić.

Mogę Ci pomóc schudnąć, chcesz? Nie możesz wciąż popadać z jednej skrajności w drugą, nie jedząc nic albo jedząc za dwóch. To tak nie działa mamo! Masz rozregulowany cały układ hormonalny, musisz w końcu o siebie zadbać.

Wiem!

Zrób coś z tym! Nie odkładaj tego na później, zacznij robić coś ze swoim życiem...

Rozmowa z córką była brakującym elementem układanki pt. rozsypka matki. Trafiła w czuły punkt. Akceptacja, a raczej zupełny brak akceptacji własnej osoby kierującej samochodem, od lat skrywany był pod skorupą zobojętnienia.Nomen omen kolejny i słuszny raz zdemaskowana przez córkę. Nie chciała dalej słuchać argumentów. Pogłośniła radio, w którym temat wojny na Ukrainie przybił ją do reszty. Czuła, że jest to tzw. gwóźdź do trumny. Córka intuicyjnie wyłączyła radio, pozostałą część drogi pasażerowie oraz kierująca spędzili przypuszczalnie w „niemych dialogach.”

Rozmowa bez słów toczyła się dalej to fakt. Mimo przykrych emocji, kobieta stłumiła wewnętrzny pożar (oczywiście na potrzeby chwili) zrobiła to dla dobra ogółu co zaskoczyło nawet ją samą. To nie bywałe, jak to możliwe,sama zadała sobie pytanie?Jestem wsciekła i milczę a mam ochotę krzyczeć!

Pozornie głucha cisza w samochodzie w jej mniemaniu zamieniła się w dyskusję uczestników podróży (było ich więcej niż dwoje). Jej intuicja przetworzyła wszystkie wyłapane nieme dialogi, padały pytania i odpowiedzi, nagle dialogi przeistoczyły się w nieme monologi każdego z osobna pasażera.

Wszystko słyszała mimo świadomości, że nikt od kilku minut nawet nie otworzył ust. Realnie w samochodzie panowała głucha(niezręczna)iluzja ciszy.

Gdy ochłonęła, emocje opadły w jej głowie nastąpiła retrospekcja podróży, to skłoniło kobietę do przemyśleń na temat słuszności swojego postępowania.

I oto pojawiam się ja- zgorlalka, również wróciłam z „podróży”. Analizując retrospekcję „własnej drogi” zrozumiałam, że problem ukryty był głębiej. Wielu z Nas szuka akceptacji i zrozumienia w oczach innych. To błąd! Sztuką jest akceptacja i zrozumienie samej/samego siebie.

Życzę Wam słonecznego weekendu oraz akceptacji własnej osobowości: zGórLalka-Jasmina Sabatini

 

liczba odwiedzin: 111