Ko ko ko

Gdyby kura nie gdakała, to by szacun utrzymała!

A może by jednak w rosole wylądowała?

 

Kura nr. 1

 

Drogie Kobiety! 

Cały kraj (i to nie tylko nasz) huczy o tym, że za sprawą Pewnego Pana i jego pomysłów, już wkrótce dokonamy niemożliwego i cofniemy się w czasie do jakże wspaniałego Średniowiecza (przypominam: Wieki Ciemne, i to nie za sprawą braku prądu czy wypalonych świetlówek). Tak jest. Jakże ochoczo założymy wory pokutne, damy się ogołocić z farbowanych włosów, sztucznych brwi i rzęs, zerwiemy hybrydy, a na deser pozwolimy zaszyć sobie usta jedwabną nicią. Czy o czymś zapomniałam? A tak! Porzucimy plany, marzenia, ambicje, wyrzekniemy się wykształcenia i osiągnięć i będziemy ślubować życie w milczeniu i posłuszeństwie mądrzejszym od nas. Wszystkie kury staną grzecznie w jednym szeregu i na dane hasło rozpoczną produkcję i wysiadywanie jaj. I wszyscy będziemy żyli długo i szczęśliwie…

Hmm, coś mi się wydaje, że żadna taśma filmowa nie wytrzymałaby takiego scenariusza.

 

Kura nr.2

 

Drogie Kobiety! 

Są w tym kraju takie kurniki (czyt. społeczności), i to dość liczne jak się domyślam, gdzie kurze gdakanie (czyt. gadanie, opowiadanie) jest niemile widziane. I nie chodzi tu o gdakanie w sensie ogólnym. Chodzi o gdakanie pojedynczej kury. Chodzi o gdakanie nie byle jakie. Chodzi o szczególny rodzaj gdakania. Gdakanie o swoim prywatnym gnieździe, o grzędzie, o kurniku, o wysiadywanych jajkach, o jajkach utraconych, o kurczętach, no i wreszcie o kogucie. Sporo tego, owszem. A to dlatego, że w życiu każdej kury sporo się dzieje! Należy tutaj wspomnieć, że każda kura jest inna. Wszystkie należą do jednego gatunku, co nie zmienia faktu, że kura to jednostka. Jedyna i niepowtarzalna, co oczywiście czyni z niej istotę wyjątkową. Niektóre z kur są wyjątkowo hałaśliwe, inne raczej ciche i spokojne. Każdy kurnik (przyp. społeczność) to mieszanka kurzych charakterów, kurzych doświadczeń, kurzych pragnień, kurzych trosk i problemów. Są kury, które wszystkie swoje sprawy zostawiają w swoich prywatnych kurnikach, lub w swoich osobistych kurzych łepkach. Są też i takie kury, raczej nieliczne a wręcz jednostki, które bardzo głośno i wyraźnie gdaczą o tym, co je spotyka, co je boli, o czym marzą...Czy te pojedyncze kury są lubiane, szanowane czy też podziwiane i naśladowane przez inne kury z kurnika? Czy pozwalają one bezkrytycznie gdakać tej jednej kurce o tym, co ją gnębi? Czy są dla niej wsparciem i pocieszeniem? Czy służą dobrą radą, czy pomagają? W końcu to jedna z nich, taka sama kura jak one. W taki sam sposób spełnia swoją życiową kurzą misję. A jednak taka kura zostaje odrzucona przez swoje kurze stado. Pozostałe kury nie chcą "wadliwej" sztuki w swoim kurniku. Ona przyciąga niepotrzebną uwagę kur i kogutów z innych kurników. Taka kura łamie niepisane zasady kurnika, odrzuca utrwalone tradycje i co gorsza może zachęcić inne kury do podobnych zachowań. Taka kura to plama na honorze kurnika, wstyd i hańba dla kurzego rodu! Taką kurę należy usunąć z kurnika. Im szybciej, tym lepiej! Taka kura musi czym prędzej zostać pozbawiona jej pięknych, barwnych piór, trzeba jej podciąć skrzydła i wrzucić do gara z włoszczyzną na rosół! Może to nauczy kurę pokory... 

 

Co wspólnego mają ze sobą Kura 1. i Kura 2.? Zostawiam Was z tym. Niech to będzie Wasza osobista refleksja. 

 

Pozdrowienia dla Wszystkich Czytelniczek i Czytelników, 

 

Kwoka Opowiadaczka ;)


 

liczba odwiedzin: 50