„Statki w porcie są bezpieczne, ale stanie w porcie nie jest ich przeznaczeniem” powiedział kiedyś Walt Disney.

Autor: Renata W. Lewicka - prawniczka, prezeska międzynarodowej sieci prawniczej Warwick Legal Network zrzeszającej kancelarie z całego świata, blogerka, szkoleniowiec i mówca. Specjalizuje się w prawie związanym z nowymi technologiami oraz prawie autorskim. Prowadzi autorskiego bloga www.legalcoffee.pl

Wyznaje zasadę, że jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz też tego dokonać. Autorka książki dla młodzieży „PROFESOR I PIERWSZA TAJEMNICA ZAKONU” oraz powieści obyczajowej „ANEKS DO UMOWY NA ŻYCIE”. Strona autorska www.rwlewicka.pl

 

 

Wiecie co najbardziej mnie pociąga w podróży do miejsca, w którym jeszcze nigdy nie byłam?

Czysta karta, ale i ryzyko oraz możliwość sprawdzenia siebie w nowej sytuacji. Nie byłeś, nie widziałeś, nie wiesz. Możesz mieć wyobrażenie albo czyjaś opowieść, ale to nie to samo co własne doświadczenia i przeżycia. Jak jest naprawdę dowiesz się dopiero jak tam dotrzesz. Wtedy możesz się w tym miejscu zakochać na zabój albo w każdej minucie żałować swojej decyzji. Pamiętam jak dziś moja pierwsza podróż jednego z największych portów w Europie - Amsterdamu. Cel służbowy, posiedzenie zarządu międzynarodowej sieci prawniczej, ale doznania kompletnie nie służbowe. Zakochałam się w Amsterdamie od pierwszego wejrzenia, pierwszego spaceru uliczkami wzdłuż kanałów, widoku pierwszego z miliona rowerów i pierwszego z miliona barwnych tulipanów. Właśnie tam, stojąc na moście nad jednym z kanałów wróciła do mnie myśl W. Disney ’a. 

Gdybym kilka lat wcześniej nie wyruszyła ze swojego bezpiecznego portu w Krakowie i nie wsiadła do samolotu do Lizbony na pierwsza międzynarodowa konferencję, pełna obaw i strachu, ale i ekscytacji, nie byłoby mnie w tym i innych cudownych miejscach oglądanych przy okazji podróży służbowych. Gdybym w wieku kilkunastu lat nie zdecydowała się na wybór, tego, a nie innego liceum, intensywnej nauki języka angielskiego (zupełnie wtedy niedostępnego), a potem studiów prawniczych, wbrew opiniom i podpowiedziom innych, własnym obawom, ale i pokusie podążania utartym szlakiem, byłabym pewnie dziś w innym miejscu. Gdybym wtedy pozwoliła podciąć moim marzeniom o pracy w środowisku międzynarodowym skrzydła, też pewnie byłabym w innym miejscu. 

W życiu zawsze będą ludzie, którzy powiedzą ci: ”Jesteś na uboczu, z dala od głównej drogi”. Ograniczeni zdolnością widzenia tylko tego, co było zawsze, niedostrzegający tego co może być. Nie pozwól jednak aby ciebie to ograniczało. To słowa Kamali Harris pierwszej kobiety, Afroamerykanki na stanowisku wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. Jak o sobie mówi, w każdym biurze do którego przychodziła była pierwsza. Pierwsza kobieta. Pierwsza Afroamerykanka. Pierwsza kobieta o innym kolorze skóry. Zawsze jako pierwsza. Bliskie jest mi jej patrzenie na świat. Bliska mi jest jej droga. Też w wielu miejscach byłam pierwsza. Pierwszy prawnik w rodzinie, w rodzinie bez żadnych prawniczych tradycji. Był moment, w którym wydawało mi się, że nie uda mi się zrealizować marzenia o byciu radcą prawnym. Na aplikację radcowską dostałam się bowiem dopiero za trzecim razem. Potem wybrałam też nietypową dla kobiet drogę. Zafascynowały mnie nowe technologie, a z czasem cyberbezpieczeństwo. Współpracując z sektorem IT, mocno zmaskulinowanym, czasem jestem jedyną kobietą w pokoju negocjacyjnym. W zarządzie międzynarodowej sieci prawniczej jestem pierwszą kobietą w funkcji prezesa i jedyną kobietą w zarządzie. Nie jest była to łatwa droga, często naprawdę wyboista, z kilkoma ostrymi zakrętami, ale moja własna. Wierzę w to, że każdy ma prawo iść swoją drogą, nawet jeśli do tej pory nikt kogo znał nią nie szedł. Wytrwałość, zaangażowanie i determinacja pozwolą pokonać przeszkody jakie na niej się pojawią. Nic na świecie nie zastąpi wytrwałości i determinacji.

Za każdym razem, gdy wypływałam z mojego bezpiecznego portu, czy to osiedlowa podstawówka, gdy aplikowałam do jednego z najlepszych liceów (a wszyscy wokół przyglądali się temu z pobłażaniem), potem gdy aplikowałam na studia prawnicze (ku przerażeniu większości, bo „przecież się nie dostaniesz”), gdy zajmowałam się projektami IT („Kobieta w IT? Kto to słyszał?), albo gdy wyruszyłam na pierwszą międzynarodową konferencję, sama z jedną walizką, bałam się. Bałam się, ale to robiłam, bo głęboko wierzyłam, że to o czym marzę jest po drugiej stronie strachu. Do dziś się boję w różnych sytuacjach, które są dla mnie nowe i nieznane. Niezależnie czy dotyczą życia prywatnego czy zawodowego. Różnica jest tylko taka, że teraz już wiem, że strach nie jest żadnym argumentem, ani powodem żeby zrezygnować albo wycofać się. Nie jest powodem, aby się poddać. Dlatego odważnie stawiam kroki w kierunku czegoś nowego. Odwaga to zaufanie do siebie, ryzyko, decyzje i zaangażowanie. Jeśli sprawdzisz się w różnych sytuacjach, pokonasz sam siebie już nikt nie stanie ci na drodze do marzeń, celów czy potrzeb. Życzę wszystkim czytelnikom i czytelniczkom Zagóralki odwagi w odwiązywaniu cum, wypływaniu na szerokie wody i dużo determinacji w dążeniu do swoich celów. 

 

liczba odwiedzin: 138